Wakacje się kończą, galeria w telefonie pęka w szwach, a iPhone błaga powiadomieniami zwiększenie pamięci? Zanim wspomnienia zaczną się zacierać, a dzieci zapomną, co właściwie robiły w lipcu, mamy dla Was prosty pomysł na letni rytuał, który zostanie z Wami na długo: rodzinny album wspomnień. Nie chodzi tu o skomplikowane, pracochłonne projekty scrapbookingowe ani artystyczne arcydzieła (chyba że to Wasz klimat!). Chodzi o to, by zatrzymać lato, zanim codzienność znów przejmie stery, a wszyscy wejdziemy w tryb autopilota napędzanego obowiązkami.
Jak się za to zabrać?
Usiądźcie razem z dziećmi i przejrzyjcie zdjęcia z wakacji — na spokojnie, bez pośpiechu. Niech każde z Was wybierze jedną ulubioną fotografię i w dwóch słowach uzasadni swój wybór. To świetna okazja do wspomnień, rozmów i śmiechu.
A potem? Możecie:
- stworzyć fotoksiążkę online i zamówić jej papierową wersję,
- wydrukować kilkanaście zdjęć i wkleić je do prostego albumu,
- zrobić kolaż na dużym arkuszu papieru i powiesić go na ścianie,
- albo stworzyć cyfrową wersję — pokaz slajdów z muzyką, mini film albo rolkę.
Dodajcie krótkie podpisy: „Najdalszy skok do wody”, „Burza w namiocie”. Dla dzieci to ogromna frajda — mogą zobaczyć „swoje” lato oczami całej rodziny.
Co Wam to da?
Album wspomnień to coś więcej niż zdjęcia. To zatrzymane emocje, relacje i taki mały portal do miłych chwil… Można do niego wracać w każdej chwili — a przecież nie da się otworzyć go bez tego ciepłego uczucia, które rozlewa się po całym ciele. Dla dzieci to również świetna okazja do nauki opowiadania historii, doceniania wspólnych momentów i budowania małych tradycji. A, bo byśmy zapomnieli… Taki rytuał końca wakacji może na stałe wpisać się w Wasz rodzinny kalendarz. A pamiątki z tych letnich dni zostaną z Wami na lata.
Więc zanim kolejne zdjęcie zniknie w cyfrowym niebycie, skopiuje się do chmury, z której nic nie można znaleźć — zatrzymajcie lato na własnych zasadach. I zróbcie z niego coś wyjątkowego.